Geoblog.pl    dziobaki    Podróże    Tajlandia 2009    Bangkok
Zwiń mapę
2009
01
mar

Bangkok

 
Tajlandia
Tajlandia, Bangkok
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 8109 km
 
Dzisiaj wieczorem wyruszamy autokarem na północ, czyli jeszcze cały dzień mamy na zwiedzanie Bangkoku. Wczoraj byliśmy juz bardzo blisko podjęcia decyzji o wysłaniu z powrotem przynajmniej połowy rzeczy z plecaków - takie były ciężkie, ale jakoś się na razie z tym pogodzilismy. Wychodzimy na zewnątrz, a tam... pada deszcz! Wypiliśmy wiec poranną latte z czekolada w restauracji naszego hostelu i akurat przestało padać :)
Na śniadanie zjedliśmy pikantna ostrą zupę na jednym ze straganów - zupy tu jada się pałeczkami, a dopiero na koncu używa sie lyżki.
Pojechaliśmy tuk-tukiem do Grand Palace (wstęp 350B/os). Przepiękne miejsce, na zwiedzanie trzeba sobie zarezerwować ze 3 godziny, ale jak ktoś ma więcej czasu to pewnie mozna tam spędzić prawie cały dzień. Oczywiście do wszystkich świątyń należy byc ubranym w długie spodnie, a kobiety powinny mieć zakryte również ramiona. Nie ma problemu jeśli przyszliśmy w krótkich spodniach, bo na miejscu gratis wypożyczają za zwrotną kaucją 100B/szt. brakującą odzież. My dostaliśmy fajne spodnie, Evcia miała ze sobą pareo. Na terenie zajmującym ok 24ha znajdują się pięknie zdobione złotem świątynie i strzeliste kopuły, kaplice, rzeźby i ołtarze na których Tajowie składają ofiary z jedzenia i kwiatów, zapalają kadzidełka i modlą się śpiewając. W głównej kaplicy znajduje sie posąg Szmaragdowego Buddy, ten podobno najświętszy wizerunek Buddy w kraju zrobiony jest jednak w całości z jadeitu. Pomiędzy świątyniami są bardzo ładnie utrzymane ogrody. Odpoczywamy popijając sok ze świeżego schłodzonego orzecha kokosowego (tylko 20B) - rozłupują górna jego część i podają cały orzech z wetkniętą słomką.
Na sąsiedniej ulicy zwiedziliśmy również bardzo ciekawą świątynię Wat Po. Nie jest może największa czy najstarsza w mieście, ale jest tu najdłuższa figura leżącego Buddy - 46m długości i 26m szerokości - to robi wrażenie, jest ogromna!
Wracamy znowu tuk-tukiem - fajnie sie nimi jeździ ;) Z jednym przesadzamy w negocjacjach ceny i odjeżdza, ale zaraz znajduje się nastepny chętny :)
W powrotnej drodze wpadamy na małe piwko do bardzo fajnej knajpki, to sushi bar, który przez przypadek odkryliśmy zapuszczając sie w jedną z bocznych uliczek. Kiedy już myśleliśmy, że zabrneliśmy w ślepy zaułek, lokalsi wskazali nam skrót do głównej ulicy przez tylne wejście tej knajpki :) Mają tu klimę, stoliki wpuszczane w podłogę i relaksujące leżanki. Tajskie piwo jest chyba lepsze od naszego.
Obsługa transportu autokarowego prowadzi nas z hostelu na przystanek. Autokar jest niezły, wnętrze dużo gorzej wychodzi na zdjęciach niż w rzeczywistości. Niestety akurat koło nas imprezują anglicy, jednak spili się w końcu piwem i poszli spać. W środku nocy ok 1.00 niespodzianka. Autokar zatrzymuje sie na dużym parkingu z restauracją na talony i koncertem na świeżym powietrzu. Godzinny postój. Jakieś Tajka strasznie zawodzi do mikrofonu (drze się niemożliwie, az uszy więdną), a inne tańcza na scenie - każda w swoim rytmie.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (6)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
zwiedzili 4% świata (8 państw)
Zasoby: 76 wpisów76 36 komentarzy36 535 zdjęć535 0 plików multimedialnych0
 
Nasze podróżewięcej
13.06.2014 - 29.06.2014
 
 
01.01.1970 - 01.01.1970
 
 
10.10.2011 - 20.10.2011